| |
04 11

Heh, a miałem o tym nie pisać…
Podobno każdy z nas ma zapamiętać do końca życia, gdzie był i co robił, w dniu tej katastrofy. Mi póki co idzie dobrze – byłem w domu, w swoim łóżku i spałem. Obudził mnie tata mówiąc, że prezydent nie żyje. Potraktowałem to na początku jako kiepski żart (nie ze strony taty, raczej jego źródeł informacji), ale wbiłem na blipa. Tam już wszyscy o tym wiedzieli, i oczywiście każdy miał coś do powiedzenia.
Na moim kokpicie wprost roiło się od ekspertów lotnictwa, politologii, teologii i w ogóle każdej dziedziny życia. Parę osób wykorzystało okazję, by zaistnieć, parę było #blipówdnia. Parę osób zachowało spokój.
Natychmiast po mikro i zwykłej -blogosferze pałeczkę zawsze podejmują portale. Więc po chwili zostały już tylko informacje od botów rss->blip, oraz doniesienia, jaki portal padł, a jaki jeszcze nie zmienił stylów na żałobne
I jak zwykle wściekłość. Czytaj dalej »
Tagi: Internet, katastrofa, media, muzyka, osobiste, patryjotyzm, postawy, prezydent, przemyślenia, Sens, Życie
02 14
14.02, 22:23. Tak jak rok temu spod klawiatury wyszedł ten sam SMS.
I jak, dostałaś już dzisiaj jakąś walentynkę…?
SMS od razu poszedł do kilku osób – do koleżanek, z którymi utrzymuję jakieś bliższe kontakty. I do Tej Jedynej. Znanej niektórym bliżej jako Przyjaciółka. W sumie odpowiedź miała być jedna.
Nie, niestety jeszcze nie, a co?
Tak jak rok temu. Jak rok temu wysłałbym przygotowany już email z prostym, ale niebanalnym wierszem (tfurczości własnej), jakąś grafiką… Jak rok temu podziękowałaby, parę dni później być może jak rok temu spotkalibyśmy się na lodach czy gdzieś.
[..] Dostałam subtelną “ustną” walentynkę w nocy z soboty na niedzielę [..]
W sumie, to nie zaskoczyło mnie to. Nie spodziewałem się tego, prawda. Nawet bardzo się nie spodziewałem. Ale zaskoczenia też nie było. Najpierw deklaracja, że “nie jesteśmy nawet przyjaciółmi”. Kolejne propozycje spotkań z jej strony. Z których nic nie wychodzi z przyczyn wyższych. Kolejne propozycje z mojej, które spotykają się z odmową. Galimatias, sprzeczne bodźce, kolejne zranione przez huśtawkę nastrojów osoby. Kolejne nieprzespane noce, kolejne zespoły uchodzące za “cięższe” na empetrójce.
Ale nie o tym miało być. Bo w sumie ten wpis planowałem od dość dawna. Miał być o tej samej osobie, ale od trochę innej strony. Bo jakże i wtedy mogłem przewidzieć, co się wydarzy zaledwie 2 godziny temu…? Czytaj dalej »
Tagi: kobiety, Miłość, muzyka, osobiste, przemyślenia, przyjaźń, walentynki, Życie
03 8
Tak więc chciałbym życzyć wszystkiego najlepszego wszystkim kobietom, które jakimś cudem trafiły na tego bloga. Oraz korzystając z okazji podziękować tym wszystkim przedstawicielkom tej płci, wtóre mi się akurat przypomną – jakbym kogoś pominął, pisać w komciach, to dodam
- Mnóstwo zrozumienia oraz cierpliwości dla Mojej Mamy, bo to jej zawdzięczam to, kim jestem.
- Kolejnych sukcesów w odkrywaniu internetu Babci Hani, oraz wszystkim kobietom pokolenia 50+. Dziękuję za wiarę, że jeśli się tylko chce, to może się naprawdę wiele
Czytaj dalej »
Tagi: kobiety, osobiste
02 11
Miałem napisać jakiś tekst, ale jak ostatnio słusznie zauważył Rav, czasami naprawdę trudno się za to zabrać… Tak szczerze mówiąc, to mam już 2 prawie ukończone wpisy w szkicach, ale niestety prawie, robi w tym przypadku wielką różnicę… Tak więc, żeby Was nie zanudzać, postanowiłem wrzucić moje wypracowanie na język polski, które napisałem na początku roku szkolnego. No to Fru!
“Miłość”, “Zakochać się”, “Kocham go” – to wyrażenia, które większości z nas już na pierwszy rzut oka kojarzą się pozytywnie. Każdy z nas, bezwiednie wraca myślami do wspomnień, takich jak niezapomniana randka, pierwsza miłość, pocałunek. Wszyscy cały czas dążymy do miłości, jednak jej definicji jest tyle, ilu autorów. Najpiękniejsze, jak i najbardziej abstrakcyjne uczucie, równie silne u podnóży Mount Everestu, jak i na pustyni Gobi. Jak postrzegają ją współczesne nastolatki? Czytaj dalej »
Tagi: Bravo Girl, nastolatki, osobiste, przemyślenia, sex, Życie
01 24
Możliwe, że spapugowałem skądś ten wpis. Możliwe. Możliwe, że gdzieś jest jakiś identyczny, tylko z innym tytułem i na innym blogu. Bardzo prawdopodobne. Możliwe też, że czymś się po prostu bardzo mocno zainspirowałem, albo po prostu jakiś wpis zapadł mi w pamięć i siedział tam tak długo, aż moja podświadomość przyswoiła sobie pewne fragmenty jako moje własne przemyślenia. Pewnie właśnie tak było. Jednak mi o niczym takim nie wiadomo, więc wpis popełniam, a do tego jeszcze podpisuję go swoim nickiem. Takie życie.
Miałem coś napisać. Miało być niehumorystycznie, wręcz poważnie. Miało być krótko i zwięźle. Miałem po prostu siąść i napisać dokładnie to, co powtarzałem w głowie przez ostatnie 2 godziny. Idąc do pokoju, dokładnie wiedziałem, co muszę zrobić – odpalić przeglądarkę, wejść na wp-admin. Potem kliknąć “nowy wpis”, nadać jakiś sensowny tytuł. Czytaj dalej »
Tagi: Bóg, osobiste, przemyślenia, Sens, Wiara, Życie
|
|
Recent Comments