Większość moich czytelników tytuł powinien już na wstępie skutecznie odstraszyć. A jeśli jednak nie wszystkich, to przepraszam ich serdecznie — obiecuję, że to się więcej nie powtórzy (tak, zakładam tech-bloga
)
Chciałem zobaczyć to demo HTML5 by Apple, więc odpalam stronę normalnie, w Fx. Wiedziałem wcześniej, że nie wszystko będzie działać — w końcu wyczytałem w paru miejscach narzekania na to, że Apple zastosowało w swojej prezentacji rozszerzenia –webkit, bez odpowiadających im wersji u konkurencji (–o, –moz). Ale chociaż kilka spokojnie powinno — przecież taki tag <audio>, tu nie może być rozbieżności, MP3 każdy browser obsługuje…
Ale pupa. Nie można.
No więc odpalam Chrome. W końcu to WebKit, rozszerzenia te same, powinno banglać… Ale nie bangla.
Raz się żyje, pobiorę to Safari — myślę — i tak muszę mieć do testowania własnych stron. Pobiera, pobiera, pobiera… Aż wreszcie! Gotowe! Otwieram instalator, standard, parę razy dalej, licencja, dwa (!) razy potwierdzenie okienka UAC, wreszcie gotowe, ładna animacja, Top Sites — już znam to, używałem w końcu już od pierwszej bety czwartej wersji na drugim komputerze.
Kopiuj-wklej adres, parę sekund wczytywania… pierwsze jest Video. Klikam. Komunikat o braku zainstalowanego QTPlayera. Sic! Przecież nawet proponował zintegrowany instalator przy pobieraniu! Ja wybrałem bez, chciałem szybciej, bez zaśmiecania systemu, a QT albo oryginalne, albo Alternative myślałem, że mam… Zaraz zaraz, przecież ja chyba właśnie mam QT na dysku! Logo Windows, Wpisanie Quick Time… znalazło. I to w obu wersjach. Myślę, że pewnie stara wersja, odpalam, patrzę na numer, sprawdzam aktualny w Chrome… fakt. Stara wersja, o generację, może jeszcze nie mieć obsługi tego kodeka. Zamykam Chrome, już mi przecież nie jest potrzebne, Fx i Safari niech sobie czekają, oraz klikam ikonkę Update.
Otwiera mi się strona (dlaczego nie przez zainstalowane razem z Safari Apple Software Uptater??) w… Internet Explorerze. No, to ładnie firma dba o swoje interesy — jeśli jej produkt nie jest w stanie stwierdzić, czy jest zainstalowana jej przeglądarka, albo chociaż odpalić domyślny dla protokołu http:// program. To przecież wręcz o 14 znaków mniej w poleceniu!
Postanowiłem to w tym momencie wrzucić na blipa. Wyszło mi więcej niż 160 znaków, więc skopiowałem tutaj. Mam nadzieję, że 3600 mi wystarczy, ale QT jeszcze jest w trakcie instalacji… właśnie wyłączyło mi Safari…
A, warto w tym miejscu chyba nadmienić, że Safari przełączyło mi kompozycję wizualną z Aero na “klasyczną” (która z klasyką ma tyle wspólnego, co Doda z moją mamą. Niby też kobieta, ale poza tym różni je wszystko — materiał, wnętrze…) — to nie było miłe z jej strony, tym bardziej że w becie czwórki nawet fajnie je wykorzystywała, szkoda że w finalnej z tego zrezygnowali…
Odpaliłem z powrotem muzykę w Foobarze, wyłączoną przed próbą testu Audio w Chrome (Video tam w ogóle mi się nie chciało wyświetlić). Klawiatura multimedialna to świetna sprawa.
QT się zainstalowało.
Włączyłem Safari — jako domowa jest strona Apple, więc zobaczyłem zachętę do obejrzenia wideo Reklamowego iPhona. Dobrze przygotowany materiał, trochę sztucznie podekscytowani FaceTime ludzie, Fajnie wyglądający interfejs (pierwszy raz oglądam wideo z nim — wcześniej tylko fotki, i to jeszcze przed premierą…), rozczarowujące wątki w Mail.app, kolorowy obrazek wyświetlony na Retina Display (czy jak jej tam), który naprawdę zrobił wrażenie… Zaraz zaraz, przecież ja to oglądam na swoim 5-letnim monitorze LG! ![]()
Działa.
I to dobrze działa. Rozdzielczość chyba nie HD, ale porządna, w tle zasobożerny Fx, a ani jednej zacinki — przy Flv praktycznie się to nie zdarza.
I chwila refleksji — czekajcie, czy to właśnie nie na tym miał polegać “rewolucyjny tag <video>”? Na filmach wyświetlanych niezależnie od systemu, przeglądarki, bez instalacji dodatkowych wtyczek? Bo jak na razie, to w wydaniu Apple’a nie spełnia żadnego z nich.
~100 znaków temu przekroczyłem limit na 3600.pl, musiałem przerzucić się na Longera. Szkoda, tam jest ładniejsza czcionka, chyba zresztą ta sama co w domyślnym edytorze WordPressa…
Chyba napiszę sobie UserScripta zmieniającego czcionkę na Longerze.
Otwieram stronę HTML5 demo, chyba coś mu się pomieszało — bo nie działa. Pluje mi w twarz linkiem z którego jakieś pół godziny wcześniej pobrałem QT. Dziwne.
W ustawieniach Safari nic nie ma, w przeciwieństwie do ustawień Fx. Preferencje QT -> Przeglądarka -> Ustawienia MIME. Wyświetla się aplet Panelu sterowania. Z białym ekranem.
Drażni mnie niesłychanie ten Arial na Blips. Dlaczego developerzy muszą zawsze bezmyślnie wpisywać Arial,Helvetica,Verdana, zamiast takiego Helvetica,Verdana,Arial? Ewentualnie można jeszcze za Helvecicą dodać Segore.
Zmieniam Firebugiem czcionkę, oraz powiększam do 500px wysokość textarea’i. I tak mogłoby być lepiej. Zaczynam tęsknić do 3600.
Otworzyłem ręcznie ustawienia skojarzeń plików. Nie ma w ogóle oryginalnego QT. Instalator nie porobił dowiązań. Niedobrze…
Sprawdzam, czy nie da się na 3600 zmienić tego limitu znaków. W kodzie HTML nie ma tego nigdzie bezpośrednio podane, js jest zhashowany. Niedobrze.
Szukam położenia QT na dysku. W Program Files go nie ma. Sprawdzę przez menu start. Znalazłem skrót. Element docelowy, to “Quick Time” Jakby nie mogli dać adresu pliku exe. Odpaliłem go, co mi szkodzi. Przy uruchomieniu poprosił o uprawnienia. Czyżby tworzył dowiązania??
Nie utworzył. Zaczynam podejrzewać, że to coś z wersją Alternative.
Odinstalowałem ją. Wyświetliło się takie samo, niepodpisane okienko UAC jak w przypadku pierwszego uruchomienia QT, deinstalator ostrzegł, że dzieli jakieś pliki z oryginałem i zalecił odinstalowanie także jego. To dobry znak. Poprosił o restart, odmówiłem. Nie lubię tego.
Za to wbrew zaleceniom nie tylko nie odinstalowałem QT, ale wręcz je uruchomiłem. Dopiero teraz zadziałał prawdziwy kreator pierwszego uruchomienia, oraz odpalił się odtwarzacz zamiast okienka konfiguracyjnego. Po doklikaniu się do niego w końcu zaczęły działać ustawienia przypisywania plików. Wszystko było odznaczone…
Nie lubię tego odtwarzacza, więc zaznaczyłem tylko formaty specyficzne wyłącznie dla niego — z resztą poradzą sobie inne aplikacje.
Przeładowanie strony — zgodnie z podejrzeniami, nie dało to żadnego efektu.
Nie mogę już tak! Kopiuję tekst do edytora WP. Kocham tę czcionkę, a nie chce mi się dowiadywać o jej nazwę.
I świetnie, że WP mi automatycznie pozamieniał podwójne entery na akapity, a pojedyncze na <br />. Lubię to!
Zamknięcie okienka ustawień, restart Safari — może tym razem mi się uda.
Nie działa.
Darowałem sobie oglądanie filmika. Obrazek jako tło czcionki robi wrażenie. Galeria podobnie, choć w kwestii tych 2D to widziałem już nawet lepsze. I działające pod każdą przeglądarką. Tutaj już lepiej, Muzyka nie działa (chociaż zaraz zainstaluję jednak jeszcze raz QT — swoją drogą to przegięcie, że jest wymagany do obsługi MP3. <object> daje takie same możliwości z wyjątkiem klas JS, a obsługuje go OoB nawet IE 6…), to ujdzie, a to jest całkiem niezłe. Znaczy się mówię o sklepie.
Przy instalacji był wymagany restart przeglądarki. Ta na to zareagowała tak, że się crashnęła. Dobrze, że nie pisałem na niej tego jak dotąd 1047-słownego wpisu (i rośnie).
Po ponownym uruchomieniu w dalszym ciągu nie działa. Przykro mi, ale nie będę restartował systemu tylko po to, żeby może móc zobaczyć sobie wideo.
Po bardziej szczegółową i jeszcze bardziej techniczną (tak! da się napisać jeszcze bardziej!) recencję zapraszam do linku na początku wpisu.
BTW: Link mam od Pawła. Dzięki!






Pewnie masz bałagan na tym Windowsie
Ja nigdy nie miałem wspomnianych problemów przy instalacji QuickTime i Safari. Jakoś dobrze śmigało.
To że Safari do otworzenia mp3 wymaga QuickTime wydaje mi się logiczne, po co kopiować funkcjonalność z dobrze rozwijanego QuickTime?
Nie aż tak duży. Po prostu miałem QT Alternative…
Firefox, Chrome, Opera czy IE (9) jakoś nie wymagają — wystarczy im systemowy kodek. Ja w tym momencie zainstalowałem produkt, którego w ogóle nie będę używał tylko po to, żeby obejrzeć filmik. Co więcej — odinstalowałem wręcz program, którego bym z powodzeniem używał!
Systemowy kodek..do czego? Nie przypominam sobie, żeby Windows miał systemowe kodeki
Chyba że masz na myśli z WMP.
W Windowsie jest centralna biblioteka kodeków. Jeśli instalujesz jakikolwiek kodek — jest on najczęściej w niej rejestrowany. I potem jakikolwiek program może z niego korzystać. Niektóre programy jednak instalują kodeki, ale nie rejestrują ich w tej centralnej bazie — np wspomniany QT, czy RealPlayer… Do tego właśnie służą kodeki “Alternative” do nich…
Czyli systemowy nie jest, tylko doinstalowany.
Nie wiem po co taka zabawa, skoro gdy korzystałem z QuickTime obsługiwał popularne przeglądarki, a tak wiedziałem że mam najnowszy soft…
MP3 akurat jest obecny standardowo w systemie.
Nadal obsługuje — poprzez
. Ale już w Windows Media Playerze czy AllPlayerze sobie filmika .mov nie obejrzysz…Po to jest QuickTime aby swój WŁASNY format otworzyć
Po to jest ALLPlayer, żeby w nim odtwarzać wszystko, co się da…
Jak pamiętam AllPlayer był beznadziejny w wykonaniu. Taki sobie polski produkt.
Robił furorę bo obsługiwał różnej maści napisy do filmów.
Teraz się zmienił mocno. Aż sam się zdziwiłem, jak sprawdziłem go po kilku wersjach…
I ma jedną funkcję, którą śmiało można określić mianem kill feature — tak zwane “inteligentne napisy”. Określamy sobie, jak szybko czytamy i mamy pewność, że się wyrobimy…
Ale jeśli Ci i tak nie odpowiada, to podstaw sobie w tym miejscu dowolny-windowsowski-odtwarzacz-wideo.
Tak, wiem, muszę ostylować formularz komentarzy.
W tym sęk, że ja używam QuickTime
Wcześniej Winamp muzyka, WMP do wideo.
Widzisz, Ty tak, inni niekoniecznie…
BTW: Naprawiłem.
Super. ^^
No właśnie nie super! Wiesz, przez co ja przeszedłem??