Dzień jak codzień…

Prywatne, Życie Komentarze (6) »

14.02, 22:23. Tak jak rok temu spod klaw­iatury wyszedł ten sam SMS.

I jak, dostałaś już dzisiaj jakąś walen­tynkę…? ;)

SMS od razu poszedł do kilku osób — do koleżanek, z którymi utrzy­muję jakieś bliższe kon­takty. I do Tej Jedynej. Znanej niek­tórym bliżej jako Przy­jaciółka. W sumie odpowiedź miała być jedna.

Nie, niestety jeszcze nie, a co?

Tak jak rok temu. Jak rok temu wysłałbym przy­go­towany już email z prostym, ale niebanal­nym wier­szem (tfur­czości włas­nej), jakąś grafiką… Jak rok temu podz­iękowałaby, parę dni później być może jak rok temu spotkalibyśmy się na lodach czy gdzieś.

[..] Dostałam sub­telną “ustną” walen­tynkę w nocy z soboty na niedzielę :-) [..]

W sumie, to nie zaskoczyło mnie to. Nie spodziewałem się tego, prawda. Nawet bardzo się nie spodziewałem. Ale zaskoczenia też nie było. Najpierw deklaracja, że “nie jesteśmy nawet przy­jaciółmi”. Kole­jne propozy­cje spotkań z jej strony. Z których nic nie wychodzi z przy­czyn wyższych. Kole­jne propozy­cje z mojej, które spo­tykają się z odmową. Gal­i­ma­tias, sprzeczne bodźce, kole­jne zran­ione przez huśtawkę nas­tro­jów osoby. Kole­jne nieprzes­pane noce, kole­jne zespoły uchodzące za “cięższe” na empetrójce.

Ale nie o tym miało być. Bo w sumie ten wpis planowałem od dość dawna. Miał być o tej samej oso­bie, ale od trochę innej strony. Bo jakże i wtedy mogłem przewidzieć, co się wydarzy zaled­wie 2 godziny temu…? Czy­taj dalej »

Tagi: , , , , , , ,
Wordpress Themes Design by NattyWP Wordpress Themes.
Images by desEXign.
Translated by Adam Klimowski.