Taki mały Powrót do przeszłości, czyli akcja GTWB. I jak zwykle spóźniony.
Internet, Prywatne Dodaj komentarzNo i proszę, ledwo parę tygodni temu parę miesięcy temu (nienawidzę opcji szkiców w WordPressie
) dowiedziałem się na Masie, co to jest to coś z tym dziwnym skrótem, czyli nasza tajna Grupa Trzymająca Władzę (w perspektywie) nad całym światem, czyli Blogerzy, a już coś o tym piszę.
![]()
Pomysł na ten wpis chodził mi po głowie od ładnych paru dni, więc można powiedzieć, że temat Akcji z nieba mi spadł. Dzięki niej, wreszcie zebrałem się w sobie i wszedłem na bloga z zamiarem innym niż instalacja nowej wtyczki czy dopracowanie skórki. Sami oceńcie, czy wyszło mi to na dobre.
![]()
Przypomniała mi się ostatnio sytuacja z mojej podstawówki. Sytuacja związana z Moją Kochaną Panią od Matematyki, więc jak można z tego wywnioskować, miała miejsce w 4 klasie (potem zmieniłem szkołę).Tak więc, według nauczycieli byłem nieznośny. Według mnie też byłem nieznośny.
Ale nie w tym rzecz.

Więc pewnego dnia moi rodzice zostali wezwani przez panią od matematyki do szkoły. Pani grzecznie wyjaśniła rodzicom, że nie chcę pracować na lekcji i pyskuję. A konkretnie, to zwracam się do nauczycielki per “Ty”. Zasmuciło mnie to bardzo, chociażby dlatego, że chyba nikt nie lubi, kiedy rodzice muszą do szkoły jeździć, a szczególnie do matematyczki… (
)
Dobra, spotkanie się skończyło, a ja wróciłem do nauki z mocnym postanowieniem poprawy. Jak nietrudno się domyślić, tydzień później kolejne wezwanie. A jakże – ten sam problem, ta sama nauczycielka, ta sama pogadanka – że bezczelny, że w ogóle nie bierze sobie tego do serca, że kłamie. Bo ja uparcie twierdziłem, że na “Ty”, to do pani ani razu nie powiedziałem. Zresztą twierdziłem, to za mało powiedziane – ja zaklinałem się na wszystkie świętości, że nic takiego nie miało miejsca…
Jak się ta sprawa skończyła? Nie pamiętam. Chyba dostałem szlaban na komputer, czy coś w tym guście. Po latach dowiedziałem się, że “Tykanie”, to nie tylko mówienie a Ty to to a tamto, tylko też ogólnie używanie czasowników w drugiej osobie…
Jaki z tego morał? Nie mam pojęcia.
Sami musicie coś wymyślić, każdy dla siebie… Może jakiś nauczyciel stwierdzi, że musi być bardziej wyrozumiały dla swoich uczniów. Może jakiś rodzic wpadnie wreszcie na powód takiego zachowania swojej pociechy, może zacznie dokładniej sprawdzać, czy dziecko na pewno rozumie, o co ma się do niego pretensję. Może ktoś odnajdzie w tym ślad siebie, przypomni sobie o podobnych perypetiach w swojej przeszłości. Może. Ale najprawdopodobniej po prostu domyśli się prawdy, czyli tego, że najzwyczajniej w świecie nie miałem lepszego pomysłu na puentę…
PS: Mam wenę. Sporą wenę. Więc żeby nie zasypać Was na raz wszystkim, co wyszło dziś spod mojej klawiatury, ustawiam autopublikację nowych postów co kilka dni. (przyznaję się, zwaliłem sprawę – zamiast 5-ciu nowych wpisów, powstało tylko 5 nowych draftów… sorry.) Na bieżąco będę pisał rzadziej – wiadomo, koniec ferii, szkoła, obowiązki…
PPS: Nabazgrałem taką małą i brzydką stronę 404 – a jakże, na konkurs.
Nasiedziałem się nad nią, że ho ho, kto wie, może jakieś wyróżnienie publiczności dostanę…



Czy ja mam podlinkować do akcji jako najbardziej spóźniony w wpis w dziejach GTWb?
Byłbym zaszczycony…